GRz 064: Grzegorz Więcław | Jak wyglądało przygotowanie i wsparcie psychologiczne na EURO 2020?

Tu nadaje podcast Głowa Rządzi, a to jest odcinek 64 w całości poświęcony przygotowaniu i wsparciu psychologicznemu na EURO 2020, na który mam nadzieję z niecierpliwością czekaliście! Zapowiadałem go wielokrotnie w moich social mediach i sam nakręcałem się na to, jak ostatecznie będzie wyglądać jego kształt. Jestem bardzo zadowolony z rezultatów mojej pracy. W tym odcinku z wielką przyjemnością podzielę się z wami wynikami mojego małego śledztwa dotyczącego tego, jak wyglądało przygotowanie i wsparcie psychologiczne w różnych krajach przed i w trakcie turnieju EURO 2020, który toczył się od 11 czerwca do 11 lipca 2021 roku na boiskach całej Europy. Wyniki rozeznania zostaną też wzbogacone o moje własne komentarze i refleksje na ten temat.

To było drugie takie EURO w historii z udziałem aż 24 finalistów podzielonych na 6 grup i pierwsze EURO w historii, które nie miało swojego jednoznacznego gospodarza. Piłkarze grali w wielu europejskich miastach – od Glasgow po Baku, od Sewilli po Sankt Petersburg. Choć wydaje się, że niektóre kraje były nieco uprzywilejowane grą u siebie, a najbardziej oczywiście Anglia. W sześciu z siedmiu rozegranych na EURO meczów, w tym finał, Anglicy występowali w Londynie na Wembley. To mogło być z korzyścią dla Anglii biorąc pod uwagę przywileje, które wiążą się z grą u siebie w ogóle, a co dopiero podczas turnieju w trakcie pandemii rozgrywanego na całym kontynencie, w różnych strefach czasowych i klimatycznych.

No ale do raportu. Zanim zacznę chciałbym was wprowadzić w to, co przygotowałem w ramach tego odcinka. A przygotowałem naprawdę solidną porcję spostrzeżeń, informacji i refleksji.

Muszę zaznaczyć, że moje zainteresowanie tym, jak wygląda przygotowanie i wsparcie psychologiczne zespołów podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej sięga turnieju w 2012 roku na polskich i ukraińskich boiskach. Wtedy jednak moje rozeznanie było dosyć pobieżne, a pobieżne na pewno porównując je do tego, co zrobiłem w 2016 roku i teraz. Od początku EURO 2020 nadstawiałem ucha i zbierałem materiały, a po finałowym gwizdku 11 lipca tylko zintensyfikowałem działania poszukiwawcze. Za mną wiele rozmów z psychologami i trenerami piłki nożnej z całej Europy; dziesiątki, jeśli nie setki wymienionych maili, smsów i wiadomości w mediach społecznościowych. Z uwagi na moje zagraniczne studia oraz bieżącą działalność w europejskich organizacjach zrzeszających psychologów sportu – ENYSSP i FEPSAC miałem do kogo się odzywać. Zatem punktem wyjścia tego researchu był kontakt z moimi znajomymi i przyjaciółmi ze świata psychologii sportu – kolegami i koleżankami po fachu z różnych krajów Europy, a potem także z ich znajomymi i ze znajomymi ich znajomych. Starałem sięgnąć naprawdę głęboko. Kiedy nie otrzymywałem satysfakcjonującej odpowiedzi na moje pytania, prosiłem o polecenie kolejnych osób do kontaktu. Równolegle poszedłem też drogą oficjalną sprawdzając strony wszystkich 24 związków piłki nożnej, które wystawiły swoje reprezentacje na tegoroczne EURO w celu zebrania jak najbardziej szczegółowych informacji dotyczących przygotowania psychologicznego, a w szczególności zaangażowania psychologów w to przygotowanie. Dodatkowo napisałem oficjalne, specyficzne zapytania w tej sprawie zarówno do piłkarskich struktur związkowych jak i towarzystw psychologicznych czy sekcji psychologii sportu w tych krajach. Moje pytania dotyczyły m.in. tego, czy w sztabie reprezentacji był zaangażowany psycholog lub trener mentalny w trakcie przygotowań lub podczas turnieju, a jeśli tak to w jaki sposób pracował? Jeśli natomiast takiej współpracy nie było, to czy pojawiały się wzmianki o pracy indywidualnej reprezentantów danego kraju? Prosiłem też o opinię oraz linki do artykułów, wywiadów, filmików oraz postów w mediach społecznościowych dotyczących szeroko rozumianego przygotowania psychologicznego. Wszystko po to, żeby zaspokoić swoją ciekawość dotyczącą stanu faktycznego jak się ma praktyczna psychologia sportu w świecie piłki nożnej na najwyższym poziomie. Jak do tego tematu podchodzą związki, trenerzy-selekcjonerzy oraz sami piłkarze.

Na EURO w 2016 roku bramka Edera dająca Portugalii pierwszy tytuł Mistrza Europy została zadedykowana pani Susanie Torres, psychologowi współpracującemu z tym zawodnikiem. Dla naszej społeczności psychologicznej to był szalenie miły gest, który również na łamach tego podcast wspominałem kilkukrotnie, a ostatnio w rozmowie z Flavio Paixão w odcinku 60. Oprócz tego typu współprac indywidualnych, w 2016 roku, wg. moich informacji psychologowie byli w sztabach trzech zespołów – Austrii, Walii i Niemiec. Dwa z tych zespołów – Walia i Niemcy – dotarły aż do półfinałów.

Uczulam jednak na to, żeby słuchając mojego raportu bezpośrednio łączyć współpracę z psychologiem lub jej brak z ostatecznym wynikiem sportowym na EURO. Nie wolno nam sięgać tak daleko. To uproszczenie będzie raczej naturalnym błędem poznawczym, który będzie się tutaj narzucać, więc musimy pozostać czujni. Pamiętajcie, że przygotowanie psychologiczne to tylko wycinek układanki przygotowania całościowego. Powiem więcej, przygotowanie psychologiczne zawodników i zespołu nie jest tylko i wyłącznie w rękach psychologa, ale też trenera, liderów boiskowych, systemu szkolenia, środowiska, które zostało stworzone na potrzeby optymalnego funkcjonowania na imprezie docelowej itp. itd. Nie mówicie zatem po wysłuchaniu tego odcinka, że Włosi psychologa w sztabie nie mieli i wygrali EURO, a Anglicy mieli i przegrali finał, jeszcze w dodatku w rzutach karnych, czyli rozgrywce stricte psychologicznej! Albo że przecież Andryi Szewczenko z niechęcią widziałby w swoim sztabie psychologa, a Janne Andersson współpracuje z psychologiem w reprezentacji od 2016 roku. No i na turnieju Ukraina Szewczenki wygrywa ze Szwecją Andressona, jeszcze w dodatku w doliczonym czasie drugiej połowy dogrywki. Po co zatem zatrudniać psychologa? To myślenie skrótowe i przez to trochę niedorzeczne. Równie dobrze można by powiedzieć: „Patrzcie, ze wszystkich półfinalistów EURO, aż trzy zespoły współpracowały z psychologami”. Albo że zespoły dwóch selekcjonerów jawnie niechętnych do współpracy z psychologiem – Turcja i Rosja – pożegnały się z EURO w pierwszej kolejności. To jest teraz trochę kwestia interpretacji prezentowanych przeze mnie informacji. Jak do tego podejdziecie? Tego nie wiem.

Zobaczcie jednak, że nikt już nie kwestionuje tego, że warto mieć w sztabie fizjoterapeutę, analityka, trenera bramkarzy czy też kucharza. To są naturalne role w zespole trenerskim. Psychologów zarówno w piłce nożnej krajowej jak i tej międzynarodowej, której dotyczy raport, też jest coraz więcej, co mnie niezmiernie cieszy. Jednak to czy psychologa rzeczywiście warto zatrudniać, zadecydujecie wy, słuchacze.

Chciałbym tu tylko podkreślić, że w tym raporcie szczególnie ważne jest dla mnie to, że większość zespołów, które korzystały ze wsparcia psychologicznego przed i w trakcie turnieju rzeczywiście korzystało ze wsparcia psychologów. Bo stawiając na przygotowanie psychologiczne swojego zespołu, zawodników i sztabu szkoleniowego warto postawić na kogoś, kto ma za sobą odpowiednie i całościowe przygotowanie do wykonywania zawodu psychologa, czyli odpowiednie wykształcenie i doświadczenie, ale też ponad wszystko kieruje się nienagnaną etyką zawodową i dobrem ludzi, z którymi przychodzi mu współpracować w sporcie czy też poza.

Okej. Powiedziałem, co powiedzieć chciałem, a teraz już do sedna.

Żeby poukładać wyniki moich dociekań przyglądam się każdej reprezentacji po kolei, tak jak były podzielone na grupy. Na temat niektórych drużyn będę mieć do powiedzenia więcej, bo znalazłem lub dostałem więcej źródeł dzięki szerszym kontaktom w środowisku piłkarskim i psychologicznym w danym kraju. Na temat innych powiem mniej albo też nic nie powiem, bo zwyczajnie nie będę miał wystarczającej ilości informacji.

Chciałbym, żebyście przysłuchali się temu raportowi z uważnością, ciekawością i jakąś dozą sceptycyzmu, bo do końca nie będziemy wiedzieć jak było naprawdę. Ja postawiłem sobie za zadanie wyłuskać jak najwięcej informacji, popartych doniesieniami medialnymi oraz opiniami osób z poszczególnych krajów i pozszywać je w jak najbardziej kompletny i spójny raport. Mam nadzieję, że będzie się tego dobrze słuchać. A jeśli wykryjecie w nim jakiekolwiek nieścisłości, będziecie chcieli zaoferować jakieś sprostowanie lub też doprecyzowanie zawartych tu informacji, to zawsze jestem na takie coś otwarty.

GRUPA A

WŁOCHY

Raport zaczynamy od grupy A i mistrzów Europy, czyli Włochów. Oficjalnie w sztabie Roberta Manciniego nie było psychologa, natomiast niektórzy zawodnicy przygotowywali się pod względem psychologicznym indywidualnie. Ciekawym przykładem może być Federico Bernardeschi, który mocno postawił na ścieżkę rozwoju osobistego. Mimo słabszego sezonu w Juventusie miał swój błysk na Mistrzostwach Europy i świetnie wykonał przydzielone mu zadania. Innymi zawodnikami, którzy otwarcie mówili o pracy nad swoją mentalnością są obrońcy – Francesco Acerbi oraz Leonardo Bonucci, choć to raczej nie są świeże doniesienia. W dodatku współpraca Leonardo Bonucciego z trenerem motywacyjnym miała dosyć kontrowersyjny przebieg. Jak się dowiedziałem od kolegi po fachu z Włoch prawdopodobnie nie jest już kontynuowana.

Zatem we Włoszech duża zasługa za odbudowanie zespołu po braku awansu na Mistrzostwa Świata w 2018 roku jest naturalnie przypisywana selekcjonerowi Robertowi Manciniemu oraz dobranemu przez niego sztabowi szkoleniowemu. W jednym z artykułów w Corriere della Serra dziennikarze nazywają nawet swojego selekcjonera „psychologiem”. Rzeczywiście w środowisku piłkarskim często używa się tego stwierdzenia, że to trener powinien być psychologiem. Stanowczo nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, gdyż żaden trener na tym poziomie wyczynu choćby z racji zakresu swoich obowiązków psychologiem zwyczajnie być nie może. Potrzebuje natomiast znać psychologię i mieć narzędzia potrzebne do sprawnego zarządzania jednostką i grupą. Dowodem na to, że Mancini to potrafi są choćby słowa Lorenzo Insigne, jednego z liderów zespołu mistrzów Europy. W meczu otwarcia z Turkami przełomowa wg. Insigne okazała się przemowa trenera w przerwie przy stanie 0-0. Mancini powiedział, żeby zachować koncentrację i spokój. To wydaje się banalne, ale w tej sytuacji rzeczywiście mogło być kluczowe. Szczególnie jeśli kontrastować spokój Manciniego z często odmienną postawą i retoryką poprzedników, patrz choćby Antonio Conte na turnieju EURO 2016. Wspomniany już wcześniej Leonardo Bonucci w tym samym artykule rozwija ten wątek i tak mówi o tej sytuacji: „Pierwszy mecz na mistrzostwach Europy, zwłaszcza dla tak niedoświadczonego zespołu jak nasz, który dodatkowo chce jeszcze odkupić winy, mecz otwarcia to naprawdę trudna sytuacja. A frustrująca i nieskuteczna pierwsza połowa w naszym wykonaniu mogła tylko obniżyć morale. Myślę, że Mancini mistrzowsko rozegrał tę przerwę obniżając ton. To był bardzo dobry wybór reakcji, który pokazał nam, że mamy trenera, który potrafi zdjąć z nas presję”. Ale według włoskich obserwatorów Roberto Mancini ma też inną twarz, kiedy nie bierze wszystkiego na siebie i potrafi delegować zadania czy dzielić się odpowiedzialnością, szczególnie ze swoimi zaufanymi ludźmi.

Gdzie Mancini nauczył się tak postępować? Skąd wziął się jego warsztat psychologiczny? Czy współpracował w swojej karierze trenerskiej z psychologiem? A może chociaż konsultował pewne kwestie dotyczące wyzwań stojących przed nim i jego zespołem? Na żadne z powyższych pytań niestety nie mogę z pełnym przekonaniem odpowiedzieć, bo nie dotarłem do informacji w tej sprawie. Chociaż wcale nie zdziwiłbym się gdyby sam trener korzystał z usług psychologicznych, bo jest to zauważalny trend we współczesnej piłce nożnej.

Będąc przy Włochach nie sposób pominąć tematu psychologii rzutów karnych. Nie było bowiem w historii wielkich turniejów zespołu, który dwa raz z rzędu wygrał mecz w serii rzutów karnych. A Włosi w tym roku w półfinale odprawili Hiszpanów (4-2), a w finale Anglików (3-2), tym samym zostając też liderem tabeli wszechczasów EURO pod względem ilości rozegranych serii rzutów karnych (7 rozegranych serii – 4 wygrane, 3 przegrane). A według Geira Jordeta, norweskiego specjalisty od badań nad psychologią rzutów kar